31 sierpnia – 6 września 2015 r.

wtorek, 1 września, bł. Bronisławy, dziewicy
76. rocznica wybuchu II wojny światowej
Msza św. szkolna o godzinie 8.00
czwartek, 3 września, św. Grzegorza Wielkiego, I czwartek miesiąca
piątek, 4 września, I piątek miesiąca
sobota, 5 września, I sobota miesiąca
8.00 – 15.00 Adoracja i Koronka do Miłosierdzia Bożego
6 września, XXIII niedziela zwykła

Krzyż, parafia św. Karola Boromeusza w Żyrardowie

Intencje mszalne na bieżący tydzień

Czytania na dziś w serwisie opoka.org.pl

Ogłoszenia na bieżący tydzień

Informacja dla Kół Żywego Różańca

Kim zastąpimy Jezusa?

Homilia wygłoszona w niedzielę, 23 sierpnia AD 2015

I. „PANIE, DO KOGÓŻ PÓJDZIEMY? TY MASZ SŁOWA ŻYCIA WIECZNEGO”

W przepięknej przypowieści zatytułowanej: „W pustyni i w puszczy” przedstawia Henryk Sienkiewicz postać młodego chłopca, Stasia Tarkowskiego, który w krytycznej chwili nie zaparł się swojej wiary wyniesionej z domu rodzinnego.

Porwany podstępnie wraz ze swoją przyjaciółką Nel, prowadzi odważnie rozmowę z bezwzględnym Mahdim. Mahdi stawia pytanie: „Czy chcesz przyjąć moją naukę?” Na to Staś ręką, którą trzymał przy piersiach zrobił nieznacznie znak krzyża świętego, jakby z tonącego okrętu miał skoczyć w odmęty wody – odrzekł: „Proroku, twojej nauki nie znam, więc gdybym ją przyjął, uczyniłbym to tylko ze strachu, jak tchórz i człowiek podły. A czyż zależy ci na tym, żeby twoją religię wyznawali tchórze i ludzie podli? Jestem chrześcijaninem!”

Młody bohater z powieści Henryka Sienkiewicza opowiedział się za Chrystusem pomimo realnej groźby utraty nie tylko wolności do końca życia, a także i samego życia. Uczniom Chrystusa i przypadkowym słuchaczom nie groziło tak poważne niebezpieczeństwo, a jednak po tym co powiedział Pan Jezus na temat Eucharystii, wielu Go opuściło i odeszło.

Trudne do zrozumienia słowa Chrystusa: „Kto spożywa moje ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne.” zachwiały ich wiarę. Swój sprzeciw wobec tak sformułowanej obietnicy, dotykającej życia wiecznego, wyrazili słowami braku akceptacji: „Trudna jest to mowa. Któż jej może słuchać”.

Odeszli.

Jezus jednak nie cofnął swoich słów, nie prostował, nie wyjaśniał, nie przekonywał do pozostania. Patrzył ze smutkiem na odchodzących, a także na tych, którzy się wahali, co zrobić, pozostać, czy odejść? Nie wiemy, co przeżywali w tym momencie apostołowie. Może wahali się i zastanawiali nad odpowiedzią, czekali na dalszy rozwój wypadków.

Pytanie to musiało w szczególny sposób dotknąć serca apostoła Szymona Piotra. Dokonał w mgnieniu oka szybkiej syntezy zdarzeń, które przeżył z Jezusem:

- To przed Nim upadł na kolana po cudownym połowie ryb i wypowiedział słowa: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”.

- To przecież ten sam Jezus, którego widział idącego po wzburzonych falach jeziora.

- To ten sam Jezus, który obudził w jego duszy to wszystko, za czym tęsknił, który otworzył jego serce i ukazał mu głębię miłości, o jakiej nigdy nawet nie marzył.

Te błyskawiczne wspomnienia wystarczyły, by odczuł gwałtowny przypływ wiary. Spojrzał Jezusowi głęboko w oczy i odpowiedział na prowokujące pytanie: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga”.

II. WIARA NASZA RÓWNIEŻ WYSTAWIANA JEST NA CIĘŻKĄ PRÓBĘ W LICZNYCH OKOLICZNOŚCIACH I ZDARZENIACH TOCZĄCEJ SIĘ WARTKIM STRUMIENIEM WSPÓŁCZESNOŚCI

Podobnie jak młody bohater z powieści Henryka Sienkiewicza, jak apostołowie z dzisiejszej Ewangelii, my również musimy wiele razy wybierać w naszym życiu.

Opowiedzieć się tu i teraz za Chrystusem, albo przeciw Niemu. Kroczyć za Nim, albo Go opuścić. Dzisiejsza Ewangelia podkreśla gorzką prawdę, że wielu chrześcijan opuszcza Chrystusa w chwili próby; gdy wiara kosztuje, kiedy wymaga wyrzeczeń, gdy jest chłostana biczem oszczerstwa przez klakierów ideologii gender, metody „in vitro”, propagatorów odrzucenia całego dziedzictwa wartości, któremu służył Jan Paweł II, terapeutów wszelkiej maści, którzy chcieliby uleczyć polskie bolączki ekonomiczne, społeczne i polityczne przez negowanie prawa Kościoła do aktywnej obecności ewangelizacyjnej w historii człowieka – osoby, jako obrazu Bożego i w historii narodu organizującego polską państwowość bez Boga i wbrew Bogu.

Iluż jest wśród wierzących na świecie takich katolików, którzy zachwycają się buddyzmem, reinkarnacją ciał, „New age”. W Hamburgu widziałem piękne kościoły gotyckie, czytelny dokument wiary w Jezusa Chrystusa, pulsującej w sercach, architektów, inżynierów, artystów, muzyków, teologów, kardynałów, biskupów, księży i osób świeckich, którzy wyłożyli pieniądze, by je zbudować, wypełniali swoją obecnością, by w nich trwać na modlitwie i swoje życie uzgadniać z planem zbawczym Boga.

W tym dynamicznie rozwijającym się mieście, natrafiłem na gmach zaopatrzony tytułem: Świątynia Scjentologów. W witrynach materiały propagujące nową wiarę. Wszedłem do środka. „Chciałbym przyjrzeć się uważniej waszej religii” – powiedziałem. Wręczono mi gratis płytę z prezentacją w języku francuskim. Ci, którzy ten budynek wznieśli i tam uprawiają nową religię, wcześniej ocenzurowali Ewangelię Jezusa Chrystusa i ją odrzucili, nie pasowała do ich horyzontów myślowych.

Tygodnik katolicki „Niedziela” z dnia 23 sierpnia 2015 roku w wiadomościach ze świata odnotował takie zdarzenie: Polak zginął w samobójczym ataku w Iraku. Według dziennikarzy z TVN24, Jacek S. pochodził z województwa pomorskiego. W młodości wyjechał do Niemiec i przyjął tamtejsze obywatelstwo. Rok temu przeszedł na islam. W zamachu zginęło 11 osób a 27 zostało rannych. On także ocenzurował Ewangelię Jezusa Chrystusa i ją odrzucił. Nie pasowała do jego horyzontów myślowych. Źle skończył: zamordował 11 niewinnych, przypadkowych osób i 27 okaleczył na całe życie. Ileż za tą czarną matematyką kryje się ludzkich dramatów, łez, cierpienia, bólu, absurdu, ciemności i ciemnoty. Gdyby trwał przy Chrystusie i z Chrystusem, byłoby w nim światło.

Czyż nie spotykamy się na co dzień z zarzutami, z wątpliwościami i buntem katolików wobec Boga, Kościoła, zarówno w sprawach dogmatycznych jak i moralnych. Nie chcemy słuchać Boga, który mówi : „Nie zabijaj!” Ileż razy słyszymy takie słowa i opinie: „Bo ja uważam, że Bóg powinien tak a tak zrobić. Bo ja uważam, że każda religia jest dobra. Kościół, spowiedź, Msza święta, sakrament małżeństwa niepotrzebne”. Żyłam z konkubentem w związku nieformalnym, ale ni stąd ni zowąd żelaznym prętem zatłukł niemowlę, już nie żyję z nim, konkubent siedzi w więzieniu.

III. ZWABIĆ DO KOŚCIOŁA KATOLIKA, KTÓRY UWIERZYŁ, ŻE KOŚCIÓŁ NIE NADĄŻA ZA DUCHEM CZASU, GORZEJ STAJE DO KONFRONTACJI Z DUCHEM CZASU, UPIERA SIĘ, ŻE JEST GRANICA, KTÓRA ROZGRANICZA DOBRO I ZŁO, PRAWDĘ I KŁAMSTWO

Ktoś powiedział kiedyś, że zwabienie do katolicyzmu poganina, Żyda czy protestanta jest dziecinną zabawką wobec przedsięwzięcia, jaki jest sprowadzenie z powrotem do Kościoła katolika, który zgorszony nauczaniem Jezusa, ten Kościół opuścił. Tak jak do Apostołów, kieruje dziś do nas Chrystus słowa: „Czy i wy chcecie odejść?”

Razem z ze św. Piotrem odpowiedzmy: „Panie, do kogóż pójdziemy”. Bo jeżeli opuścimy Chrystusa, to do kogo i dokąd pójdziemy? Kim Jezusa zastąpimy? Czy będziemy szczęśliwi? Czy szczęśliwi są ateiści?

Antony Flew przez dziesięciolecia zaliczał się do grona czołowych ateistów świata. Sławę przyniosła mu książka „Teologia i falsyfikacja” (1950), w której argumentował przeciwko istnieniu Stwórcy. Pogląd ten rozwinął w późniejszych dziełach: „Bóg i filozofia” (1966), „Założenie ateizmu” (1976) i „Humanizm ateistyczny” (1993). W roku 2004 stwierdził jednak, że niezwykła złożoność kodu genetycznego DNA świadczy, iż w jego powstanie musiała być zaangażowana wyższa inteligencja. W napisanej wraz z Royem Abrahamem Varghesem książce : „Bóg istnieje. Dlaczego najsłynniejszy ateista zmienił swój światopogląd?” (2007) opisał swój zwrot od ateizmu do uznania istnienia Boga. Książka spowodowała tak silny szok u ateuszy, że stwierdzili oni, iż schorowany Flew uległ manipulacji, nie będąc już w pełni sprawny umysłowo.

Sam filozof jednak zdementował te pogłoski i dał ciętą ripostę, świadczącą o bystrości umysłu. Oczywiście, nie znaczy to, że Flew stał się ortodoksyjnym chrześcijaninem. Po prostu uznał ideę Boga jako Pierwszej Przyczyny. Niemniej jednak jego chęć kierowania się wyłącznie dowodami świadczy, że racjonalność i uznanie istnienia Boga wcale nie muszą się wykluczać – a wręcz przeciwnie.

Pytam dziś – was i siebie: czy chcę odejść, czy podążyć dalej za miłością, za Jezusem? Rozstrzygnij dziś… Piękne i trudne jest wołanie i wzywanie miłości, które przekazał Khalil Gibran w poemacie „Prorok”. To echo biblijnego i ewangelicznego wołania Boga:

„Gdy miłość skinie na was, podążcie za nią,
Chociaż jej drogi są strome i trudne.
A kiedy jej skrzydła osłonią was, poddajcie się jej,
Chociaż miecz ukryty w jej skrzydłach może was zranić.
A kiedy mówi do was, uwierzcie jej,
Choć jej głos może rozwiać wasze sny, jak północny wiatr pustoszy ogród.
Bo tak jak miłość wieńczy was, tak też i krzyżuje.
Jak sprzyja waszemu wzrostowi, tak też przycina was.
I choć wspina się na wasz wierzchołek
i pieści wasze najdelikatniejsze gałązki, które drżą w słońcu,
Tak też zstąpi do waszych korzeni
i wstrząśnie nimi, chociaż wrastają w ziemię.
Jak snopy zboża przygarnia was do siebie.
Młóci, by was doszczętnie ogołocić.
Przesiewa, by oczyścić was z łusek,
Miele was do białości.
Ugniata was, aż się poddacie;
A wtedy wrzuca was w święty ogień,
abyście stali się świętym chlebem na świętą ucztę Boga.
To wszystko miłość wam czyni, abyście poznali tajniki swego serca,
a mając tę wiedzę stali się cząstką serca Życia.
Lecz jeśli w waszej trwodze będziecie szukać jedynie spokoju w miłości
i przyjemności w miłości,
Wtenczas będzie lepiej, jeśli okryjecie swą nagość
i przejdziecie z klepiska miłości.
Na świat pozbawiony pór roku,
gdzie będziecie się śmiać, lecz niepełnym śmiechem,
i płakać, lecz nie wszystkimi łzami.
Miłość nic wam nie daje poza samą sobą
i nic nie zabiera prócz siebie.
Miłość nie posiada ani nie chce być w niczyim posiadaniu;
Gdyż miłość wystarcza miłości.
Kiedy kochasz, nie powinieneś mówić: „Bóg jest w twoim sercu”,
lecz raczej: „Ja jestem w sercu Boga”.
I nie myślcie, że możecie kierować miłością,
gdyż miłość, jeśli uzna was za godnych tego,
pokieruje waszym postępowaniem”.

Ks. Stanisław Puchaczewski
proboszcz parafii św. Karola Boromeusza w Żyrardowie

powrót na górę strony